25 wrz 2015

Michael Kors JET SET TRAVEL

Cześć Kochani! Dzisiaj przyszedł czas by napisać kilka słów na temat zakupu, do którego zbierałam się sporo czasu. Nie codziennie decyduje się na rzecz, która kosztuje powyżej tysiąca złotych. Szczególnie, że nie rozpoczęłam jeszcze żadnej stalej pracy. Jestem szczęśliwa, że w jakimś stopniu stałam się niezależna finansowo i mogę pozwolić sobie na zachcianki nie pytając nikogo o zgodę. Każdy z nas ma marzenia te duże i te małe. Jednego uszczęśliwiają rzeczy materialne, drugiego nie. Moim celem było samodzielne uzbieranie na iphone, wychodzę z założenia, że nie powinno się prosić rodziców o tak drogie prezenty, no chyba, że tak zostałeś wychowany ale to już inna para kaloszy. Kwotę na telefon uzbierałam w dość krótkim czasie, byłam z siebie dumna, że mogłam go mieć przed studniówką. Kolejnym moim celem była torebka Michaela Korsa, przeglądając bloga Kenzy, lookbooka, instagrama oraz wehearit, zazdrościłam każdej osobie, która ją posiada. Była to pozytywna zazdrość taka, która napędziła mnie do działania. Nie siedziałam, nie dłubałam w nosie i nie pisałam obraźliwych komentarzy osobom, które mają lepsze rzeczy niż ja. Jestem zdania, że każdy jest kowalem swojego losu i jeżeli chcesz to będziesz miał lepiej w życiu. Ale do tego trzeba ruszyć dupę i ciężko pracować bo to popłaca. Tyle słowami wstępu.
Kupiłam model JET SET TRAVEL z myślą o nadchodzących studiach.Wybrałam kolor Saffiano black, myślałam nad navy jednak jak wiadomo czarny pasuje do wszystkiego a takiej torby mi potrzeba. W swojej szafie miałam około 12 torebek z czego tylko jednej używałam. Stwierdziłam, że czas pozbyć się sieciówkowych niewypałów, które są jedną, wielką podróbką torebek znanych projektantów i zdecydować się na jeden model, który posłuży mi kilka lat. MK zamówiłam ze strony sarenza.pl za kwotę 1180 zł. Na zamówienie czekałam nie cały tydzień. Paczuszka przyszła solidnie zapakowana w wielkim kartonie. Do torebki był dołączony worek przeciwkurzowy, jednak myślę, że na dzień dzisiejszy mi się nie przyda, bo nie zamierzam chować torebki do szafy. Torebka jest sztywna, przez co nie zależnie od tego jak bardzo ją napakujemy, nie zmienia swojego kształtu.
Jeżeli chodzi o wnętrze torebki to dość trudno zrobić zdjęcie i je uchwycić. Jednak ja postaram się Wam je opisać tak, abyście mogli sobie to wyobrazić. Mogę też zaproponować swoim czytelnikom, jeżeli takie będą chętne ze nagram vbloga z torebką i wszystko na kamerze pokaże oraz opowiem. Przechodząc jednak do sedna MK posiada zamek na całej długości przez co nie musimy się obawiać, że jakaś osoba wyciągnie nasze rzeczy, dodatkowo na środku jest przegródka mieszcząca laptopa, która również posiada zamek, na jednym z boków jest przegródka na tableta lecz ja używam jej na leki. posiada także jedną dużą zapinana kieszonkę jak każda torebka, dwie małe przegródki, gdzie możemy włożyć telefon lub klucze, dodatkowo jest smycz na klucze oraz dwie większe przegródki. Jednym słowem pomieści wszystko co każda kobieta nosi przy sobie.
Jeżeli macie jakiegoś pytania dotyczące torebki to chętnie odpowiem na nie na asku lub pod tą notką. Mam nadzieje, że chętnie będziecie czytać tematyczne posty, które będę tworzyć jako odpoczynek od stylizacji, których jak na razie nie mam czasu dodawać ze względu na brak fotografa jak i czasu.

23 wrz 2015

wizyta u fryzjera

Dzień Dobry! Dzisiaj chciałabym napisać troszkę inna notkę niż zwykle, ponieważ nie będzie to stylizacja a bardziej moje przemyślenia, opinia na temat wydarzenia, które miało miejsce około 2 miesięcy temu oraz wczoraj. Jak zapewne domyślacie się po tytule post będzie dotyczył wizyty u fryzjera. Nie będą to jednak zdjęcia z salonu a moje z pokoju. Tu nie chodzi o pochwalenie się patrzę chodzę do wypasionego lokalu. Niektórzy z Was kojarzą mnie jeszcze z czerwonymi końcówkami, niektórzy z sianem na głowie, ale większość zapewne jest tu nowa. Jako mała dziewczynka miałam jedną ulubioną panią fryzjerkę do której chodziłam razem z tatą, jak podrosłam i chodziłam już do gimnazjum kontakt się urwał i zostałam bez fryzjera. Nie jestem zwolenniczką latania co miesiąc by zmieniać kolor, fryzurę itd. Przyszedł czas, że sama byłam dla siebie fryzjerką, podcinałam grzywkę jednak długość żyła swoim życiem. Będąc w technikum chodziłam raz w roku przed wakacjami obcinać sporo na długości ze względu na temperaturę. Nie byłam wielce zachwycona tamtą osobą - salon mieści się z w rynku. Dwa miesiące temu razem z moją koleżanką Paulą ruszyłam w poszukiwaniu salonu, który mnie zadowoli, wybór padł na ten który mieści się na ul. Siostrzanej. Zdecydowałam się tam wejść, ponieważ wydawało mi się, że wystrój i wygląd zewnętrzny jest równy z kompetencjami osób, które tam pracują. Wydawało mi się... To dobrze dobrane słowo, na szczęście tej fryzjerki dopiero na drugi dzień zauważyłam, że jedną stronę mam dłuższą od drugiej. Włosy były postrzępione, wyglądały jakby ktoś mi je wygryzł a nie obciął nożyczkami. Możecie sobie tylko wyobrazić moje zdenerwowanie, stwierdziłam, że jednak nie pójdę złożyć reklamacji i odpuściłam sprawę a moja noga więcej tam nie postanie. Ale dość tych smutnych wiadomości teraz coś weselszego. Wczoraj odwiedziłam Pracownie Fryzjerską, która mieści się przy ul. Westerplatte. Śmiało mogę polecić osobom, które tak jak ja miały niemiłe przygody z fryzjerami i podchodzą sceptycznie do nowych. Pani, która doprowadziła moje włosy do ładu i składu była przemiła, przede wszystkim odpowiedziała na moje pytania i doradziła mi tak, że wyszłam z uśmiechem na twarzy. A czy Wam zdarzyła się taka sytuacja jak mi ? Myślę, że nie zanudziłam Was długością tekstu, jednak uważałam, że przyda się zarówno mi jak i moim czytelnikom odskocznia od outfitów. Chcielibyście częściej takie codziennie posty? A może tematyczne? Piszcie w komentarzach propozycje.

22 wrz 2015

Pink top with skirt

Hej. Ostatnio nazbierało mi się obowiązków, chce wszystko pozałatwiać zanim pojadę na studia. W końcu zebrałam się by doprowadzić swoje włosy do porządku, ale o tym innym razem. Odwiedziłam też kosmetyczkę. Pół dnia spędziłam na lataniu po mieście, szczerze znienawidziłam już komunikację miejską za pewną grupę społeczna, gdyby nie spora odległość, chętnie bym się przespacerowała. Na dniach postaram się dodać obszerną notkę na temat mojego najnowszego zakupu. Mam nadzieję, że wiele z Was to zainteresuje!

Komplet-romwe

15 wrz 2015

Black jacket | skinny jeans

Dzień Dobry! W końcu mogę opublikować zdjęcia wykonane na zewnątrz. Zdałam sobie sprawę, że kolorem mojej radości jest czerń, do tego wniosku doszłam dopiero, gdy zabrałam się za porządki w szafie. Za segregację kurtek oraz płaszczy przymierzałam się kilkakrotnie, za każdym razem dopadał mnie słomiany zapał. Jednak wczoraj poświeciłam praktycznie cały dzień na ocenienie czy te rzeczy są mi jeszcze potrzebne. W niektórych nawet chodziłam tylko raz. Stwierdziłam, że komuś innemu przydadzą się bardziej niż mi a parę groszy się przyda, szczególnie teraz, gdy cel, który sobie zamierzyłam jest na wyciągniecie reki. Nawet nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę z nadchodzącego zakupu. A co to będzie dowiedzie się do końca miesiąca.
(Okulary-giantvintage,Kurtka-romwe,Bokserka-h&m,Sweter-romwe,Spodnie-romwe,Buty-jordan)

13 wrz 2015

Black dress

Cześć Kochani, ostatnio kompletnie nie mam głowy do pisania postów. Nieubłaganie zbliżają się studia, pozostało mi tylko, ale i aż 2 tygodnie wolnego. Z jednej strony jestem bardzo ciekawa życia studenckiego, ale z drugiej strony wiem, że muszę podjąć w końcu decyzje, które będą miały wpływ na wszystko. Sukienkę, którą możecie podziwiać dziś na blogu jest przecudowna mimo jednego mankamentu jakim jest długość. Nie przepadam za długością maxy i midi jeżeli chodzi o sukienki i spódnice a to dlatego, że mam 160 cm wzrostu i lepiej prezentuje się w rzeczach, które są do połowy ud.
sukienka-romwe

8 wrz 2015

Grey dress

Cześć Kochani, pogoda za oknem niestety nie przypomina tej, którą mieliśmy jeszcze tydzień temu. A szkoda. Nie lubię okresu jesienno-zimowego, gdzie musimy zaopatrzyć się w ciepłe, grube ubrania, to ogranicza moje ruchy. Zazwyczaj między październikiem a listopadem dopada mnie jesienna chandra, która objawia się tym, że leżę w łóżku z kubkiem gorącego kakao i dobrą książką na kolanach. Dzięki dzisiejszej pogodzie mogę w końcu zabrać się za porządku w szafie, przydałaby się ostra segregacja ciuchów i niepotrzebne zdałoby się wystawić. Planuje zrobić dużą wyprzedaż na blogu, fb oraz na vinted. Możecie mi uwierzyć na słowo, że nagromadziło mi się tego sporo.
(Okulary-giantvintage,Sukienka-romwe)

6 wrz 2015

White top | Grey skirt

Dzień Dobry. Leniwą niedziele rozpoczynam od spraw blogowych: sprawdzam pocztę, odpisuje na wiadomości na fan pagu, przeglądam powiadomienia na instagramie a także szykuje posty na bloga. Dziś dodaje pierwszą z trzech stylizacji z rzeczami z romwe. Niestety tak już jest, jeżeli chodzi o zamawianie przez internet, że czasami mimo, iż zamówimy swój rozmiar jest on nietrafiony. Ale na szczęście mogę sprzedać komuś niepasującą na mnie rzecz, a druga osoba będzie z niej zadowolona. Na dniach postaram się zrobić wyprzedaż szafy, jeżeli jesteście zainteresowani zapraszam na vinted!
(Okulary-giantvintage,Komplet-romwe)

4 wrz 2015

White shorts | black vans

Cześć Kochani! Po powrocie do domu czekały na mnie dwie paczki, od firm z którymi współpracuje. Zawartość mogliście zobaczyć zarówno na snapchacie jak i instagramie. Posty powinnam dodać na przestrzeni tego i kolejnego tygodnia, nie chce zostawiać tego na ostatnia chwilę, bo tylko będzie mi się to nawarstwiało. Wczoraj spędzając czas z Olą zrobiłyśmy zdjęcia, stylizacja jest sportowa, idealnie podkreśla opaleniznę i pokazuje, że można z basicowych rzeczy stworzyć coś wyjątkowego.
(Okulary-giantvintage,Bokserka-h&m,Nerka-diamante-wear,Szorty-h&m,Buty-vans)

1 wrz 2015

Beach photos

Cześć Kochani! Wakacje dla większości moich czytelników dobiegły końca. Mamy 1 września a ja po raz pierwszy od wielu lat nie idę na rozpoczęcie roku, z jednej strony jest to dziwne uczucie, ale z drugiej wcale nie tęsknie za "szkolnymi" latami. Jednak życzę Wam powodzenia zarówno w nowej jak i starej szkole. Przejdę teraz do przyjemniejszej części postu, mianowicie zdjęcia z greckich plaż. Podczas mojego 2 tygodniowego urlopu udało mi się spędzić czas aż na 3 różnych plażach. Moje serce podbiła ta o podłożu malutkich kamieni, do szału doprowadziła piaszczysta, a kamienista do malutkich bąbelków przy lewym ramieniu. Podsumowując były to moje pierwsze od czterech lat wakacje z których cieszyłam się,że mogę spędzić je nad morzem, leniuchując na plaży i opalać się godzinami.