17 sty 2017

PODSUMOWANIE ROKU 2016

Cześć Kochani, znów sporo czasu mnie tu nie było, nie będę przepraszać, nie będę obiecywała poprawy, ponieważ codziennie jestem z Wami na instagramie, snapchacie czy też fan pagu. Nie uważam, abym zaniedbywałam swoich czytelników. Posiadam także aska, gdzie zawsze możecie napisać do mnie z zapytaniem co słychać? Nowy rok jak na razie przynosi same dobre rzeczy, oby tych złych było jak najmniej! Początek sesji uważam, za udany - pierwszy egzamin zaliczony na 4,5 - przede mną jeszcze 3 i śmiało będę mogła wkroczyć w 2 semestr studiów. Nawet nie wiecie jak żałuje, iż od razu nie wybrałam tej uczelni. Ale człowiek uczy się na błędach, teraz mam pewność, że jestem na odpowiednim miejscu.
Podsumowanie roku poprzedniego, od paru lat stało się moja tradycją, jeżeli chodzi o noworoczne posty. Uwielbiam robić takie zestawienie co wydarzyło się w ubiegłym roku. To daje mi swoistego rodzaju katharsis, mam energie na nowe jutro i nie popełniam tych samych błędów.

OUTFITY
Z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, staram się jeszcze bardziej dopracować swój styl oraz stroje, które prezentuje na blogu, nie mogę jednoznacznie powiedzieć, iż lubię tylko eleganckie, kobiece stylizacje, bo tak samo dobrze czuję się w sportowych, gdzie główny nacisk stawiam na wygodę i sportowe buty. Różnorodność jest potrzebna, nigdy nie byłam osobą, która trzyma się jednej rzeczy, a reszty nie przyjmuje do wiadomości. Oczywiście jeśli, ktoś ma swój wybrany styl, który pasuje tylko do jednej grupy - okey, szanuje to, podziwiam. Jednak moda jest na tyle szerokim działem, iż zabawa jest tutaj wskazana.

MAGAZYNY MODOWE
W 2016 coraz więcej kupowałam miesięczników, kwartalników związanych z modą, chce się kształcić, chce coraz więcej wiedzieć o tym co mnie interesuje. Chce poszerzyć horyzonty. Szczerze, ubolewam, iż nie ma w Polsce Vogue, a zagraniczne wydania są w niebotycznych cenach w empiku. Każdy oczywiście czyta takie "gazety" jakie lubi. Aczkolwiek moim skromnym zdaniem bardziej wartościowe od Joya czy Glamour jest ELLE, HARPER'S BAZAAR, LOFFICIEL - tam znajdziemy o wiele więcej "specjalistycznych" tekstów związanych z modą, a niżej w wyżej wymienionych miesięcznikach. Wybór należy do Was...

STUDNIÓWKA I DWA WESELA
Pamiętam jak zawsze ubolewałam nad tym, że każdy z moich znajomych, rodziny chodzi na wesela a mnie nikt nie zapraszał. Rok 2016 obfitował aż w dwa wesela i jedną studniówkę, dobrze, że nie w "cztery wesela i pogrzeb", ( tak przyszło mi na myśl, gdy tworzyłam ten wpis). Studniówkę spędziłam, że swoim chłopakiem, na tę okazję wybrałam przepiękną tiulową, pudrowo - różową sukienkę od Lou, na jedno wesele - kolegi Pawła postawiłam na koronkową czerwień, natomiast na wesele swojej kuzynki ubrałam różową "skromną" sukienkę - chociaż w moich ustach to brzmi zabawie, zazwyczaj to ja muszę błyszczeć na jakich uroczystościach, przepych to powinien być moje drugie imię. Ale proszę sobie nie myśleć, iż zawsze jestem butna, pewna siebie, zarozumiała. Potrafię również być pokorna jak cielę. Ale o tym może innym razem.

KOSMETYKOMANIA
W ubiegłym roku wydałam miliony na kosmetyki, promocje -49% w Rossmanie zrujnowały mój portfel niczym Pompeje przez Wezuwiusza, ale nie żałuje, coraz większa wagę przywiązuje do kosmetyków, które używam zarówno do makijażu jak i do pielęgnacji. Staram się uczyć dobrze malować, ale na pewno wizażystką nie zostanę. Chociaż, kto wie. Nigdy nie mów nigdy ! Życie nauczyło już mnie, aby nie planować niczego, bo to nie my piszemy scenariusz. 

WSPÓLNE PIERWSZE WAKACJE
Niektórzy wylatują na wakacje do Nowego Jorku ( tak bardzo zazdroszczę!), niektórzy wola polskie morze za niewielkie pieniądze. My ze względu na pracę Pawła zdecydowaliśmy się na krótki wyjazd (3 dniowy) nad jezioro do Wielenia k Boszkowa. Oczywiście byłam głównym koordynatorem wycieczki! Uwielbiam być za wszystko odpowiedzialna, jestem swoistym dyktatorem, nie lubię, gdy coś nie jest po mojej myśli. Pensjonat, który wybraliśmy odpowiadał mi w 100%, nie cierpię spać w kiepskich warunkach, wole nie jeść przez miesiąc niż spać w podłym miejscu. 

KSIĄŻKI  ZWIĄZANE Z ZAINTERESOWANIAMI
Nie tylko magazyny modowe uzupełniają moją wiedzę, chętnie sięgałam również po książki, które teraz rosną jak grzyby po deszczu. Największa perełką jest autorska książka blogerki Aimee Song - która zdradza tajniki dobrych zdjęć na instagramie. Pochłonęłam tę książkę w niecałe 3 dni - jak boa biedną sarnę. Jeżeli będziecie chętni na recenzję, któreś z książek śmiało piszcie !

ZMIANA KOLORU I DŁUGOŚCI WŁOSÓW
Bardzo długo myślałam nad tym, czy warto zmienić coś w swoim wyglądzie, jeżeli chodzi o włosy to miałam mnóstwo przygód z fryzjerami - trafiałam na same niekompetentne ameby, inaczej tego nazwać nie mogę. Bo jeśli płacimy za jakaś usługę, to oczekujemy profesjonalnego efektu - w końcu po coś te osoby, kończyły te szkoły lub też nie. Na szczęście podczas "operacji" ombre trafiłam na przemiła Paulinę, która jest kompetentną fryzjerką, zna się na swojej robocie i spełniła w 100% moje oczekiwania. Teraz planuje zmienić swoje ombre na sombre. Zobaczymy co czas przyniesie.

ZAKUP IPHONE 7
Po niecałych 2 latach użytkowania iphone 5s zdecydowałam się na zakup nowego telefonu, nie chciałam bawić się w kupowanie 6/6s, gdy dostępna była już siódemka. Z doświadczenia po 5s wiem, iż lepiej odżałować pieniądze i zainwestować w nowszą wersję. O ile poprzedni telefon kupiłam za gotówkę w x-komie tym razem postawiłam na biedniejszą i łatwiej dostępna wersję. Mianowicie abonament w play, płacę 245 zł co miesiąc ( jakby ktoś był ciekawy), 55 zł to abonament, gdzie mam wszystko nielimitowane, natomiast 190 zł jest to rata telefonu. Pojemność IP to 128 GB różowe złoto.

ROK ZWIĄZKU
Ciężko mi uwierzyć, iż mogę być w stabilnym związku, gdzie nie tylko ja kocham, ale i jestem kochana. Po swoich przygodach z nietrafionym ulokowaniem uczuć, było mi bardzo ciężko uwierzyć, że można być szczęśliwym, jestem uparta, mam trudny charakter. Wytrzymać ze mną graniczy z cudem, jednak jestem osobą, która jak kocha odda wszystko dla drugiej strony. Wiele razy zostałam wykorzystana, wiele razy przejechałam się na byciu łatwowiernym. Jednak dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa, w końcu śpię spokojnie, nie martwię się jutrem, nie czuje żadnego lęku. Wiem, że Paweł jest odpowiednią osobą, na odpowiednim miejscu. Czas pokaże jak to się rozwinie. Chociaż mieliśmy wzloty i upadli to nie pamiętam tych złych chwil, bo liczą się tylko te szczęśliwe, najpiękniejsze to one dają nam siłę.

28 gru 2016

PINK CAP TOMMY HILFIGER

Cześć Kochani, długo się do Was nie odzywałam bo AŻ 20 dni, to za sprawą zmian w moim życiu. W końcu mogę śmiało stwierdzić, że wszystko idzie zgodnie z moim planem. Studiuje kierunek, który mnie interesuje, znalazłam dobrze płatną pracę do której chętnie chodzę, mam przecudownego chłopaka, na którym zawsze mogę polegać. Do szczęścia nic mi nie brakuje... No może własne mieszkanie i auto, ale na wszystko przyjdzie czas, jeśli do czegoś się dąży, prędzej czy później osiągniemy ten cel.

Dziś przychodzę do Was ze stylizacją obiecując poprawę - to moje postanowienie noworoczne! By więcej wolnego czasu poświęcać na pisaniu postów dla swoich czytelników, chociaż starałam się zapełnić Wam tę pustkę publikując zdjęcia na instagramie czy też nagrywając na snapchata. Liczę, że dalej w takiej ilości, a nawet większej będziecie odwiedzać bloga.

Czapkę od Tommiego Hilfigera kupiłam sobie na urodziny tego roku, była trochę przeze mnie zapomniana, nie wiem czy to za sprawą pogody czy ze względu na jej różowy kolor. Przy okazji otrzymania od romwe kolejnej czarnej bomberki - tym razem z naszywkami, wygrzebałam ją z otchłani swojej szafy. Do tego dobrałam jasne, jeansy z dziurami na kolanie, aby nadać temu dosyć luźny, codzienny efekt. Na nogi zamiast sportowych butów wybrałam timberlandy, który przeżyły ze mną nie jedną przygodę i wyglądają na zmęczone życiem. Aż dziwne, bo zazwyczaj dbam o buty, jednak one są tak niebywale wygodne, ciepłe, iż całą jesień i zimę potrafię przechodzić nie zamieniając na żadne inne!

[CZAPKA - TOMMY HILFIGER, BOMBERKA - ROMWE, T-SHIRT - SINSAY, SPODNIE - ROMWE, BUTY - TIMBERLAND]

8 gru 2016

PHARMA HYALURON KREM NA NOC PHARMATHEISS

Cześć Kochani, na początek chce Was bardzo przeprosić za tak długą nieobecność na blogu. Wszystkie moje obowiązki, praca, studia na tyle się skumulowany, że pisanie postów zeszło na boczny tor. Zamiast tego skupiłam się na nagrywaniu filmików na kanał YT, dodawałam więcej snapów, a także zdjęć na instagrama. Powoli tworzę nowy plan, aby znaleźć dosłownie czas na wszystko. Nowa praca zaczęła pochłaniać mnóstwo czasu, ale to nie szkodzi - po raz pierwszy z przyjemnością i uśmiechem na twarzy do niej chodzę, w końcu nie jest to mój przymus, obowiązek lecz poczucie, że znalazłam coś co mnie satysfakcjonuje na dzień dzisiejszy. Kolejnym dobrym wyborem były moje studia, które rozpoczęłam w października. Mam nadzieje, że 2017 przyniesie jeszcze więcej tak trafnych decyzji...
Dziś przychodzę do Was z recenzją kosmetyczną, o której kompletnie zapomniałam, że była praktycznie gotowa do opublikowania. Produkt otrzymałam od firmy Pharmatheiss w ramach przetestowania. Kosmetyk ten powędrował do mojej mamy - dlaczego? Poniżej znajdziecie odpowiedź.
Pharma Hyaluron jest kremem na noc. Intensywnie nawilża skórę. Redukuje zmarszczki. Zapewnia długotrwałe nawilżenie, wzmacnia działanie naturalnych czynników nawilżających obecnych w skórze. Przepięknie pachnie, lekka konsystencja, szybko się wchłania.
Regeneruje skórę w czasie nocnej fazy odnowy, redukuje zmarszczki i intensywnie nawilża, bogaty w kwas hialuronowy. Przywraca skórze naturalną wilgoć, wypełnia zmarszczki od wewnątrz.

18 lis 2016

LIFERIA BEAUTY BOX

Cześć Kochani, dziś przychodzę do Was z kolejnym kosmetycznym postem z racji, iż ostatnio sporo rzeczy dostaje oraz kupuje do testowania zarówno na potrzeby własne jak i na potrzeby kanału na youtube. Długo bardzo długo zastanawiałam się nad zakupem beauty boxa - naoglądałam się trochę tego u ulubionych vblogerek stwierdzając - "hej to może być coś ciekawego co pozwoli mi poznać i przetestować nowe kosmetyki". Z mała pomocą przyszła mi firma Liferia - która zaproponowała współprace. Pochodzi ona z Ukrainy, aczkolwiek właśnie od około miesiąca intensywnie wchodzi na polski rynek. Pomyślałam,że będzie to doskonała okazja zobaczyć jak działa to pudełko i co takiego dostane i czy będę w ogóle zadowolona.
Jeśli chodzi o pudełko - otwierając je czułam zaciekawienie, niepokój (bałam się, że produkty, które dostanę nie przypadną mi do gustu) w rezultacie poczułam zachwyt, gdyż praktycznie wszystkie kosmetyki przyjęłam bardzo pozytywnie. Poprzez otrzymanie beuaty boxa odkryłam wiele marek, których dotychczas nie znałam. Chętnie poczytam coś więcej na ich temat, możliwe, że kupie inne ich perełki.
Pudełko polecałabym każdej kosmetykomaniaczce, dziewczynom które lubią testować produkty, które prowadzą kanały na youtube, blogi czy urodowe instagramy. Cena to 59/69 zł w zależności w jakiej opcji je kupujemy. Wydaje mi się, że serwis Liferia jest interesujący ponieważ daje możliwość przetestowania produktów nie tylko z Polski ale i z innych krajów. Gdzie nie zawsze mamy do nich łatwy dostęp.
Do testowania otrzymałam 6 produktów: 4 z nich służą do pielęgnacji natomiast 2 zaliczają się do kolorówki. Każdy z nich na pierwszy rzut oka wydał mi sie interesujący i chętnie zabrałam się do jego testowania.
Krem do rąk Dermagiq, Holandia, 100 ml, 44 zł - jest to idealny produkt na okres jesienno - zimowy. Intensywnie nawilża, sprawdza się do codziennej pielęgnacji, dzięki zawartości miodu nie pozostawia uczucia lepkości na rękach. Co jest bardzo ważne zarówno dla mnie jak i dla większości z Was. Przecież każda z nas chce mieć komfort na dłoniach. Dzięki dodatkom w postaci oleju migdałowego i masła shea chroni ręce przed odwodnieniem i łuszczeniem się.
Żel do mycia twarzy VitaOil Lirene, Polska, 75 ml, 10 zł - Żel nadaje się do każdego rodzaju skóry jak i wieku. Odświeża, nawilża pozostawiając skórę delikatną i gładką. Zawiera podwójny aktywny kompleks - witaminę B5 i masło mango - skutecznie oczyszcza twarz i skórę wokół oczu.
Oxygenating Moistruizer Cream Naobay, Hiszpania, 50 ml, 137 zł - Ten produkt jest najdroższy z całego pudełka co za tym idzie pokładałam w nim największe nadzieje. Unikalny skład z dużą zawartością organicznych składników odżywczych i efektem intensywnego nawilżenia, który głęboko odżywia skórę, pozostawiając ją elastyczną i zapewnia intensywne nawilżenie przez cały dzień. Jego przepiękny - jak dla mnie trochę orientalny zapach utrzymuje się bardzo długo, dobrze sprawdza się jako krem pod podkład.
Jedwabiste mleczko oczyszczające - peeling do twarzy Kueshi, Hiszpania, 200 ml 58 zł - w tym przypadku otrzymaliśmy produkt niepełnowymiarowy. Jednak dla mnie 50 ml wystarczy na stosowanie produktu przez dłuższy czas. Dzięki mielonym skorupkom orzecha włoskiego oczyszczamy skórę z martwego naskórka delikatnie i skutecznie. Zwęża pory a także usuwa resztki zanieczyszczeń, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, a dzięki naturalnym ekstraktom łagodzi podrażnienia.
Błyszczyk do ust Glossip,Włochy, 42 zł - Trwały blask sprawia, że usta stają się miękkie i atrakcyjne. Ma piękny malinowy odcień bez widocznych drobinek. Aktywne składniki wypełniają wszystkie fałdki
Cienie do powiek Magnetic Play Zone, Vipera, Polska, 1 puzzle 7,40 zł - Cień jest w przepięknym liliowym kolorze oczywiście z drobinkami, idealnie nada się na ruchomą powiekę. Mają bardzo miękką, jedwabiście gładką teksturę oraz lekką i delikatna konsystencję.

A Wy dziewczyny jakie beauty boxy kupujecie? Znacie markę Liferia? A może teraz skusicie się na wypróbowanie jej ?!

16 lis 2016

LOVELY K LIPS

Cześć Kochane! Wiem, nie było mnie tu bardzo długo, za co Was bardzo mocno przepraszam, obiecuje poprawę! Ostatnio miałam sporo spraw na głowie, dodatkowo postanowiliśmy z ukochanym zrobić sobie 5 dni wolnego - wyjeżdżając do jego dziadków pod Kraków. W tym czasie było mnie mało na kanałach social media, co za tym idzie WRACAM Z PODWÓJNĄ MOCĄ. Doceniam dopiero teraz takie przerwy, bo nie samym internetem człowiek żyje.

Przychodzę do Was z recenzją produktów, które znikają z Rossmanna jak świeże bułki w Biedronce, czy popularne torebki Witchen w Lidlu. Mowa tutaj o K lips od Lovely. Dawno nie było takiego parcia na zakup jakiegokolwiek kosmetyku z drogerii, aż do pojawia się wyżej wymienionych pomadek. Ja sama byłam bardzo ciekawa o co tyle szumu. Swoją drogą należą się ogromne brawa dla osób, zajmujących się marketingiem i promowaniem Lovely - Wibo. Odwalili kawał dobrej roboty, widać, że potrafią trafić w punkt tak aby Polki zwariowały i wykupowały wszystko - zostawiając jedynie testery.
Polowałam na te pomadki jak sęp na padlinę, od ponad dwóch tygodni, codziennie odwiedzałam trzy Rossmanny, które znajdują się w Świdnicy, za każdym razem odnosiłam porażkę. Aż do pewnego deszczowego dnia, gdy w Galerii udało upolować mi się jedną pomadkę o nazwie Lovely Lips, czułam ulgę, podekscytowanie ale również rozczarowanie, ponieważ do testów były potrzebne mi 2 lub 3. Jednak na szczęście będąc na urlopie w Bochni udało mi się kupić pozostałe dwa K lips o odcieniach, które założyłam sobie, że zdobędę.
Moimi odcieniami do testów są: Milky Brown - brąz wpadający lekko w rudawe odcienie, Lovely lips - ciemny brudny róż idealny na jesień oraz Neutral Beauty - piękny nudziak, który pasuję do większości typów urody. Jeśli chodzi o buteleczki są ładne, wykonane z dosyć dobrego plastiku, podobne do Extra Lasting również od Lovely, podoba mi się napis oraz nazwa odcienia.
Jeżeli chodzi o konturówki jestem zaskoczona totalnie! Myślałam iż będą tak twarde, że nie dam rady obrysować sobie ust bez krwawych linii od jej twardości. Kredka na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie ostrej, twardej lecz po ustach sunie jak masełko - jest dobrze napigmentowana oraz kolor idealnie dobrany jest do płynnej pomadki.
Jeśli chodzi o inspirację Lip kitem od Kylie Jenner to niestety jest wolny rynek i nikt nie zabroni nikomu podkradać pomysłów. Niestety jest to słabe w opinii wielu z nas nie tylko moim. Jednak z jakiegoś powodu my - konsumenci wykupujemy je na potęgę, jedni z chęci przetestowania dla widzów, drudzy z faktu iż kosztują one tylko 19,90, gdzie "oryginalna wersja" kosztuje ponad 119 zł. Wspominałam o tym w filmie o LOVELY K LIPS - niezłe premię musiały się posypać oraz Lovely zarabia na nas sporo kasy.
Jeżeli chodzi o pigmentacje płynnej pomadki wystarczy jedno pociągniecie aplikatorem, aby pokryć całe usta. Cena zachęca za 19,90 mamy płynną pomadkę oraz konturówkę - zestaw możemy używać osobno lub razem - jak dla mnie deal życia. Nie wysusza ust ani nie podkreśla suchych skórek oraz nie lepi się w ciągu dnia nałożona na ustach - ogromny plus za to. Podsumowanie - jeśli chcecie tani produkt, którego jakość jest adekwatna do ceny, sięgnijcie po K LIPS OD LOVELY.