20 paź 2018

D'Ran Wonder Cream, Firming & Lifting

Cześć znów bardzo długo mnie tutaj nie było, to za sprawą sprawnie rozwijającego się mojego profilu na instagramie, za sprawą szybkiego tempa w życiu czy też w pracy. Dziś przychodzę do Was z recenzją kremu do twarzy, wydaje mi się, że teraz jest na to odpowiedni moment.

Bardzo często, gdy czytam opinie na innych blogach brakuje mi zdjęć składu danego kosmetyku, wiadomo, że nie każdy zna każdy składnik, który ukrywa się pod fachową nazwą. Ale od czego mamy słynnego "wujka google", który powie nam wszystko. Tutaj nasuwa się moje pytanie ! Czy Wy kupując/dostając dany produkt zwracacie uwagę na jego skład czy raczej nie?
Jeśli chodzi o opakowanie kremu jest poręczne, zgrabne mimo swojej wielkości, zamykane wieczko pozwoli nam na dłuższe zachowanie świeżości produktu. 
Krem nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, bardzo szybko się wchłania, ma lekką konsystencje, przyjemny delikatny zapach.

Krem możecie zakupić tutaj 

14 sie 2018

Tunezja 2018

Cześć! Do tego wpisu zbierałam się prawie miesiąc po powrocie z wakacji. Brakowało mi blogowania, brakowało mi kontaktu z Wami, ale odcięcie od "internetu" podczas pobytu w Tunezji dobrze na mnie wpłynął. Praca na pełen etat, zarządzanie gospodarstwem domowym, prawie swoim mieszkaniem i bycie psią mamą potrafi być wyczerpujące.
Długo zastanawialiśmy się z chłopakiem nad kierunkiem tegorocznych wakacji. Przeliczając swój domowy budżet stwierdziliśmy, że tym razem postawimy na zagraniczne wakacje. Tu narodziły się kolejne pytania : Gdzie? Z jakim biurem podróży? We dwoje czy może ze znajomymi ? Samolotem czy samochodem? I wiele wiele innych pytań, nad którymi zastanawiałam się pare ładnych dni.
A teraz kilka odpowiedzi, na pytania, które musieliśmy sobie zadać. Wybraliśmy kraj afrykański - Tunezję. Muszę przyznać, że to mój pierwszy wyjazd na inny kontynent. Ale na szczęście wszystko odbyło się bez komplikacji. Wycieczkę wykupiliśmy w biurze podróży x-wakacje, który mieści się w Świdnicy - gdzie mieszkam. Obsługa była bardzo rzeczowa, przede wszystkim słuchała swojego klienta, nie widziałam presji ze strony biura, że muszę jechać do tego konkretnego hotelu. Tę decyzję podjęliśmy samodzielnie ze znajomymi. Tutaj macie odpowiedz na kolejne pytanie! Wybraliśmy wakacje ze znajomymi. Bardzo obawiałam się tej decyzji, bo nie codziennie jeździmy na tak długi czas w sześć osób. Ale grunt to wybór odpowiednich osób, które mają podobne upodobania do naszych. To klucz do sukcesu! Podróż samolotem, była moją pierwszą, ale nie ostatnią! Pamiętam jak przed samym wylotem we Wrocławiu stres doprowadził mnie do bólu brzucha, a nawet prawie łez. Nie wspominałam o tym, jaką jestem panikarą jeśli chodzi o rzeczy nowe. Podróż samolotem zniosłam bardzo dobrze, szczerze? Bardziej podoba mi się lądowanie niż start. A i polecam Wam wzięcie słuchawek do telefonu, by słuchać muzyki lub książkę. To umili Wam czas, bo mi się strasznie dłużył, przez to, iż miałam wrażenie, że ciągle stoimy w miejscu haha!
Hotel, w którym spędziliśmy 7 dni miał nazwę Hotel Royal Kenz (podlinkowałam go, gdybyście mieli ochotę przyjrzeć mu się dokładniej). Wybraliśmy opcję all inclusive. Koszt wycieczki wyniósł ok 2100 zł za osobę. Jeśli chodzi o jego standard : hotel 4 gwiazdkowy - nie polecam podróży do krajów afrykańskich poniżej tego standardu - ( opinia moich znajomych). Hotel posiadał jeden kryty basen oraz dwa baseny odkryte. Była również siłownia oraz masaże i zabiegi spa, aczkolwiek my nie korzystaliśmy.
Jeśli chodzi o posiłki - bo to przecież najważniejszy aspekt mojej podróży ( może tego nie widać, ale uwielbiam jeść haha!). Śniadanie było +/- od 7 do 10, obiad 12:30 - 14:30, bar z przekąskami od 14:30 do 16:00, kawa,herbata oraz ciasto od 16:00 do 17:00, natomiast kolacja była od 18:30 do 21. Jak sami widzicie jedzenie było praktycznie co godzinę, nie wspominając o barze przy plaży, gdzie mogliśmy pić schłodzone napoje czy alkohol.
Jeżeli chodzi o moją ocenę hotelu - najbardziej ucieszył mnie fakt, że był identyczny jak na zdjęciach w biurze podróży. Niestety nasłuchałam się przykrych doświadczeń innych osób, gdzie po przylocie już nie było tak kolorowo, jak ich zapewniano. Na szczęście nas to nie spotkało. Mimo,że hotel był ogromny, posiadał około 1000 pokoi to na basenie zawsze znaleźliśmy wolne leżaki, nie było tłoku, cisza i spokój, czasami odgłosy krzyczących dzieci, aczkolwiek to było do wybaczenia. Jedyny minus, o którym mogę napisać to monotonne jedzenie, oczekiwałam więcej kuchni śródziemnomorskiej, niestety przeważała kuchnia tunezyjska. Dla niektórych to plus - możliwość spróbowania regionalnych potraw, aczkolwiek ja jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o jedzenie, zdecydowanie wolę grecką, polską i włoską. 
Niestety przez słaby internet w hotelu nie miałam możliwości dodawania relacji na żywo podczas pobytu, jedynie pare zdjęć oraz instastory. Na szczęście, jedna z koleżanek wzięła aparat i tym sposobem mam więcej zdjęć niż tylko te robione iphonem.
Jeśli chodzi o czystość pokoi - sprzątane były one codziennie, tak samo jak codziennie dostawaliśmy czyste ręczniki. Na podłodze kafelki, pościel biała i co najważniejsze czysta. Klimatyzacja nie wydzielała przykrych zapachów i działała bez zarzutu.
Łazienka dosyć spora z wanna, przede wszystkim również czysto, schludnie, na przywitanie dostaliśmy mydełko. Mały ale cieszący oko drobiazg.
Poniżej możecie zobaczyć jeszcze kilka zdjęć, które wykonaliśmy nocą nad basenem.
Jeśli chodzi o hotelową plaże to szczerze nie korzystaliśmy z niej wcale. Nad morzem byłam maksymalnie 3 razy ze względu na to, że wole przesiadywać nad basenem, gdy mam taką okazję. Nie cierpię, gdy coś pływa obok mojej nogi - bez względu na to, czy to gałąź czy zielony glon.
Nie przepadam też za piaskiem, nic mnie bardziej nie denerwuje jak piasek który mam na ubraniach, na ciele czy na ręczniku. Zdecydowanie wole drobne kamyczki, które można spotkać np. w Grecji.
Poniżej możecie zobaczyć kilka zdjęć z "loty ptaka" jak wyglądało miejsce, gdy spędzaliśmy nasze wakacje.
Myślicie, że wykup wycieczki przez biuro podróży all inclusive, to jedynie leżenie nad basenem w hotelu? Grubo się mylicie! Rezydenci jak i obsługa hotelowa oferuje mnóstwo atrakcji, które pozwolą nam trochę się rozerwać. Właśnie chcę przedstawić Wam na co my się zdecydowaliśmy i ile takie przyjemności kosztują.
Pierwszą atrakcją była paralotnia, na nią zdecydowała się męska część naszej paczki. Koszt takiej przyjemności na 2 osoby w przeliczeniu na tunezyjską walutę to 60 dinarów tj 90 zł. Zapomniałam wcześniej wspomnieć, iż dolary które zabraliśmy ze sobą wymieniliśmy na dinary tunezyjskie ponieważ tylko tę walutę przyjmowali. 1 dinar to 1,5 zł. Atrakcja trwała ok. 5 min. Czy to dużo? Ocenić musicie sami.
Dodatkowo za koszt 10/20 dinarów w tej chwili nie pamiętam można było kupić płytę ze zdjęciami, która wykonywano podczas lotu.
Kolejną atrakcją na którą się zdecydowaliśmy był skuter wodny - cena to ok 30 dinarów w tej chwili niestety już nie pamiętam = 45 zł. Cena za dwie osoby. Oczywiście to cena plus minus, wydaje mi się, że kwoty 60 zł nie przekroczyło.
Z racji tego, iż wykupiliśmy 4 atrakcje to gratis dostaliśmy przejazd na sofie, która normalnie kosztuje 50 dinarów tj 75 zł. Cena zawiera możliwość przejazdu aż 5 osób czyli na osobę wynosi 15 zł. Natomiast z tej atrakcji również męska część ekipy. 
Natomiast cała nasza szóstka zdecydowała się na przejazd quadami. Koszt za 1,5 h - 50 dinarów tj 75 zł za dwie osoby, była również możliwość wypożyczenia quada na 1 osobę koszt wynosił wtedy 30 dinarów tj 45 zł.
Przejazd quadami był zarówno po tunezyjskich ulicach jak i po polnych drogach, gdzie mogliśmy zobaczyć ogromne sterty śmieci pośród, których mieszkali w skromnych domach mieszkańcy tamtejszej miejscowości.
Przepiękne widoki, niezapomniane przeżycie a także możliwość prowadzenia quada to wszystko za niewielkie pieniądze - w porównaniu z polskim cennikiem.
Ostatnią atrakcja, na która zdecydowali się moi znajomi to był przejazd na wielbłądach. Cena za 1,5 h za jedną osobę wynosiła 35 dinarów tj 53 zł. 

Mam nadzieję, że taka forma postu przypadła Wam do gustu. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania co do wycieczki, możliwe, że coś pominęłam, serdecznie zapraszam do zadawania ich w komentarzu.

24 kwi 2018

CALVIN KLEIN TOREBKA

Cześć, dzisiaj pokaże Wam mój typowy outfit na popołudniowy wypad za miasto.  Okulary przeciwsłoneczne must have, koniecznie pilotki w moim wykonaniu, ramoneska na plecy, gdyby było chłodno, do tego jasny t-shirt najlepiej biały - basic to podstawa, spodnie rurki, pokochałam ten odcień szarego! Zakupione w Sinsayu bodajże za śmieszną kwotę 39,99 zł, a na stopach klasyczne, białe Reeboki, upolowane za 139 zł w outlecie we Wrocławiu. A wisienką na torcie jest mój prezent urodzinowy! Torebka Calvin Klein, miejska, pojemna, szykowna, idealna nie tylko do eleganckich stylizacji, lecz do sportowych sprawdzi się tak samo dobrze! Materiał pierwsza klasa! Mam nadzieję, że posłuży mi tak samo długo jak Mk.
 
[OKULARY - GIANTVINTAGE, RAMONESKA - ROMWE, T-SHIRT - H&M, SPODNIE - SINSAY, TORBA- CALVIN KLEIN, BUTY - REEBOK ]

15 kwi 2018

CHIODO PRO LAKIERY HYBRYDOWE

Cześć, dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją lakierów hybrydowych! Dzisiaj prześwietlamy markę Chiodo Pro - której twarzą jest Edyta Górniak. W paczce otrzymałam cały niezbędnik jeśli chodzi o wykonanie stylizacji : bazę, kolor oraz top, który używamy do wykończenia naszej pracy.

Jeżeli chodzi o stronę wizualną, buteleczki mają solidne wykonanie, minimalistyczne, w czarnym wydaniu, na górze zakrętki możemy zobaczyć jaki numer lakieru mamy oraz czy jest to top a może baza.
 Baza jest odpowiedniej konsystencji, dobrze się nią pracuje, wystarczy 60 s aby ją utwardzić na płytce paznokcia, jedynym minusem jest zapach, wydaje mi się odrobinę za mocny, gdy odkręcamy buteleczkę.
Kolor, który otrzymałam do przetestowania 810 - przepiękny, delikatny liliowy kolor, idealny na wiosenne poranki !
Konsystencja odpowiednia, dobrze nakłada się na płytkę paznokcia, nie pozostawia smug, wystarczą 2/3 warstwy by spokojnie pokryć paznokcia bez przebić.
Tutaj możecie zobaczyć jak wykonałam pedicure używając wyżej wymieniowych produktów. Od 9 dni nie zauważyłam, żadnych odprysków, zero matowienia koloru ani ścierania topu. Jestem mile zaskoczona jakością Chiodo Pro.

A Wy używałyście produktów tej firmy?

13 kwi 2018

CZARNY KOŻUSZEK

Od jakiegoś czasu szukałam idealnego, czarnego, ciepłego i eleganckiego kożuszka, który nie tylko posłuży mi zimą, ale i wczesną wiosną. Ten, który widzicie na zdjęciach upolowałam na stronie bonprix.com. Kolejną nowością są sportowe buty Puma Suede Heart Ep - które kupiłam za jedyne 190 zł zamawiając na zalando. Okulary niezmiennie od Giantvintage jedynie model aviator - w nim czuję się najlepiej i najbardziej pasują do typu mojej twarzy. Natomiast zwykły biały top z H&M oraz czarne rurki od Romwe idealnie wpasowały się w minimalistyczny styl, który noszę na co dzień. Mam tylko nadzieję, że czas pozwoli mi dodawać więcej stylizacji, bo pomysłów mam od groma!
[OKULARY - GIANTVINTAGE, KOŻUCH - BONPRIX, BLUZKA - H&M, SPODNIE - ROMWE, BUTY - PUMA]